"Dziennik utraconej miłości" – Éric-Emmanuel Schmitt
"Dziennik utraconej miłości" – Éric-Emmanuel Schmitt Jakiś czas temu Chełmska Biblioteka Publiczna wypuściła hasło „Zabierz książkę na wakacje”. Bardzo mi wtedy przypadło do gustu, bo doskonale zgadza się z moim podejściem do podróżowania. Ku wielkiemu niezadowoleniu męża, który do dziś nie rozumie, jak można zamiast kolejnej sukienki upychać w walizce książki... Powiem więcej – jeśli nie wolno (bo partner lub partnerka patrzy krzywo), a bardzo się chce... to wolno. 😉 I tak oto na tegoroczny urlop zabrałam cztery książki. Dlaczego aż cztery? Na wszelki wypadek. Przecież nigdy nie wiadomo, która książka zostanie z nami na dłużej. Tym razem dwie zachwyciły mnie od pierwszych stron. Dwie zamknęłam z poczuciem, że chyba nie spotkaliśmy się we właściwym czasie. Jedną z tych pierwszych był „Dziennik utraconej miłości” Érica-Emmanuela Schmitta. Co ciekawe, do walizki trafił trochę od niechcenia. Paradoksalnie właśnie dlatego, że Schmitt jest jednym z moich ulubionych autorów. Wi...