"Wszystkiego najlepszego! Jak dbać o własne szczęście", Ewa Woydyłło
Podobno dziś nikt już nie czyta książek. Ale ja się nie poddaję. W świecie instant każdy może być ekspertem od życia, zdrowia czy szczęścia. Kilka sekund na TikToku, trzy minuty na YouTube — i gotowe. Nie trzeba nic udowadniać. Wystarczy kamera. Dziś wystarczy wykonać kilka podskoków — tudzież bardziej skomplikowanych kroków — i produkty sprzedają się jak ciepłe bułeczki. A jednak dobre książki nadal warto polecać. Choćby dla zasady. Bo z czytaniem jest trochę jak z religią — liczy się każdy nawrócony. Dlatego dziś, z okazji Dnia Kobiet, polecam książkę „Wszystkiego najlepszego!” Ewy Woydyłło. Wpadła mi wczoraj w oko w księgarni i… kupiłam ją sobie w prezencie. Na Dzień Kobiet! Książka napisana jest lekką, piękną polszczyzną. Autorka — psycholożka i terapeutka — przestrzega przed pseudo-fachowcami. A potem pisze mądrze. O szczęściu. „Nieprzebaczenie prowadzi z reguły do czynienia zła. Jeżeli nie innym, to sobie na pewno. Nasącza goryczą, powoduje wojny, zabójs...